Sprawozdania z meczów seniorów
Dodane dnia 2010-06-11 16:49:08
Przedstawiamy sprawozdania z dotychczasowych meczów naszej drużyny seniorów za portalem sportowetempo.pl
Bronowianka Kraków - Clepardia Kraków 1-1 (0-0)
0-1 Nykiel 50
1-1 A. Kubik 84 (karny)
Sędziowali Maciej Pitucha oraz Jacek Tylek i Krzysztof Dąbroś. Żółte kartki: Małodobry, Allen, A. Kubik - Ostrowski. Czerwone kartki: Kadłuczka (83, akcja ratunkowa), Wojniak (83, wulgarne odniesienie się do sędziego). Widzów 50.
BRONOWIANKA: Wiecheta -Walczak, Białko(60 Allen), A. Kubik, Ł. Kubik - Piwowarski, Wójcikowski(80 Osowski)Małodobry, Jóźwik(75 Równiatka) - Zegarek, Kolański.
CLEPARDIA: Cieślik - Bosak, Turek, Gumula, Miczek - Ostrowski(75 Kuczaj), Kadłuczka, Wach, Brandys, Wojniak - Nykiel(87 Sieniawski).
Dwie czołowe drużyny klasy okręgowej stworzyły słabe widowisko. Ambicji i woli walki obydwu trudno odmówić, ale to co dla kibica piłkarskiego jest najważniejsze czyli sytuacji bramkowych czy też pięknych widowiskowych akcji w tym meczu nie było wiele. Najwięcej emocji było na końcu, gdy sędzia pokazał dwie czerwone kartki ...
W pierwszej, całkowicie bezbarwnej połowie niecelne strzały Jóźwika i Piwowarskiego ze strony Bronowianki oraz Brandysa i Wojniaka z drużyny Clepardii to do 44 minuty wszystkie ciekawsze momenty.
W 44 minucie Clepardia powinna objąć prowadzenie, ale najpierw strzał Ostrowskiego zablokował A. Kubik, a moment później Nykiel z 5 metrów trafił wprost w Wiechetę.
Prowadzenie dla gości zdobył po prostopadłym podaniu Wacha i strzale z kilku metrów obok wybiegającego bramkarza gospodarzy Nykiel w 50 minucie spotkania. 10 minut później Wach z 20 metrów mierzył w samo okienko bramki Bronowianki, lecz Wiecheta fantastyczną paradą wybił piłkę na rzut rożny. Później nastąpił bardzo nieciekawy fragment meczu, kiedy to Bronowianka niby chciała doprowadzić do wyrównania, jednak goście mądrze się broniąc, nie dopuszczali zawodników gospodarzy do okazji podbramkowych. W 84 minucie gospodarze za sprawą Kolańskiego dopięli celu. Napastnik Bronowianki został sfaulowany w polu karnym przez Kadłuczkę, który otrzymał za ten faul czerwoną kartkę. Za chwilę Wojniak za ubliżenie sędziemu też poszedł do szatni z czerwoną kartką, a w tym czasie A. Kubik wykorzystał rzut karny i spotkanie skończyło się sprawiedliwym remisem.
Garbarnia II Kraków - Clepardia Kraków 0-3 (0-1)
0-1 Wojniak 7
0-2 Ostrowski 50
0-3 Brandys 63
Sędziował Robert Włodarz. Mecz bez kartek.
GARBARNIA II: Chmura - Nakończy, Krzeszowiak, Noworolnik, Kaim (46 Krawiec) - Kawaler (67 Przysiężniak), Lompczyk (46 Kuźma), Kuśmierczyk, Biernacik, Dobrucki (81 Pytel) - Machno.
CLEPARDIA: Cieślik - Wójcik, Turek, Miczek, Gumula (70 Sieniawski) - Ostrowski (75 Szremski), Wach, Kadłuczka (70 Gągol), Wojniak - Kuczaj, Brandys (64 Jaworski).
Clepardia zaatakowała zdecydowanie i zanim Wojniak posłał piłkę do siatki goście mogli strzelić dwa gole. Strzał Kuczaja sparował Chmura, a dobitka Brandysa przeszła nad poprzeczką. Za moment idealnej sytuacji nie wykorzystał Ostrowski. Rezerwa Garbarni, w większości składająca się z juniorów, dopiero po dwóch kwadransach trochę zniwelowała bezdyskusyjną przewagę Clepardii. Śmiało powinien wyrównać Biernacik, ale strzelił za wysoko. W 49. minucie Kuczaj świetnie zacentrował piłkę na głowę Wojniaka, ten w doskonałej sytuacji nie stanął na wysokości zadania. Po chwili jednak defensorzy Garbarni pogubili się całkowicie i Ostrowski trafił do pustej bramki. Wynik ustalił Brandys, który pewnie wykorzystał sytuację „sam na sam”.
Zawody poprowadził trener juniorów Garbarni, Robert Włodarz. A to z tego powodu, iż na stadion przy ul. Rydlówka nie dotarli sędziowie, choć gospodarze nikomu nie zgłaszali chęci odwołania zawodów. Trener Włodarz stanął na wysokości zadania. Czy ma to prowadzić do wniosku, że bez sędziów można sobie poradzić? Nie ośmielę się postawić aż tak prowokacyjnej tezy, choć z całą pewnością nikt nikomu łaski nie robi. Tak czy inaczej, ochoczo zgłaszanego postulatu oficjalnych sędziów, aby im płacić jeszcze przed puszczeniem pary w gwizdek, akurat dzisiaj nijak nie dało się spełnić...
Raba Dobczyce – Clepardia Kraków 3-1 (1-0)
1-0 Gorzkowski 1
1-1 Łatas 51
2-1 Gorzkowski 55
3-1 Gorzkowski 59
Sędziował Sławomir Bucki. Żółte kartki: Hyży, Ruman, Choroba. Czerwona kartka: Łataś (65, za brutalny faul). Widzów 120.
RABA: Ruman – Choroba (85 Figiel), Godula, D. Wyroba, Grudzień – Krawczyk (46 B. Budzowski), Brytan (70 B. Budzowski), Hyży, Limanówka – Gorzkowski (85 Rapacz), Kawalec.
CLEPARDIA: Mytych – Bosak, Sieniawski, Turek, Gumula – Wojniak, Gągol (65 Nykiel), Wach, Kucaj (70 Brandys) – Łataś, Jaworski (61 Szremski).
Piłkarze Raby mogli wygrać ten pojedynek w znacznie wyższych rozmiarach, ale zabrakło im w kilku sytuacjach podbramkowych przytomności i opanowania, nie mówiąc już o celnych uderzeniach.
Już pierwsza akcja w 1. minucie przyniosła podopiecznym trenera Arkadiusza Wyroby bramkę – podanie od Kawalca na bramkę strzałem z 6-7 m zamienił najgroźniejszy strzelec tego meczu, 19-letni Grzegorz Gorzkowski. Goście w tej fazie gry grali bojaźliwie, nie stwarzając sytuacji do zdobycia gola, dopiero w 40. minucie uderzenie Wojniaka wybronił stojący na linii strzału Grudzień. Dwie szanse strzeleckie w pierwszej połowie spotkania zmarnował Krawczyk, a w 24. minucie Kawalec posłał piłkę w słupek.
W 51. minucie doszło do remisu, chwilę wcześniej szansę na podwyższenie wyniku spotkania zaprzepaścił Kawalec, piłkę przejęli goście i Łataś nie zmarnował szansy, celnie strzelając z 4-5 m.
Losy meczu rozstrzygnęły się w 55. i 59. minucie za sprawą dwóch celnych uderzeń najlepszego na boisku Gorzkowskiego. W 79. minucie Nykiel nie zdołał wykorzystać rzutu karnego, jego strzał świetnie wybronił Ruman. Pod koniec meczu po strzale Gorzkowskiego z 22 m piłka trafiła w poprzeczkę.
Słomniczanka Słomniki - Clepardia Kraków 2-2 (1-1)
0-1 Nykiel 15
1-1 Trzeciakiewicz 30
1-2 Bosak 87
2-2 Pituła 89
Sędziował Maciej Koster. Żółta kartka: Jaworski (S). Widzów 100.
SŁOMNICZANKA: Tatar - Jaworski, Żak, Pituła, Sowula - Zagrodzki (40 Konieczny), Strona, Zaranek (80 Szwagrzyk), Kwiatkowski - Trzeciakiewicz (80 Rudek), Drożniak (46 Nowak).
CLEPARDIA: Mytych - Bosak, Miczek, Turek, Gumula - Gągol (70 Brandys), Kadłuczka (80 Turczyn) - Ostrowski, Wach, Kuczaj (65 Skotniczny) - Nykiel.
- Zagraliśmy lepiej niż z Proszowianką, ale co z tego skoro tracimy kuriozalne gole. Dziś z tego powodu, że bramkarz z obrońcami nie są jeszcze zgrani straciliśmy dwa... - powiedział Marek Kowalski, trener Słomniczanki.
Clepardia dwa razy obejmowała prowadzenie, a gospodarze dwa razy wyrównywali. - Mecz był ciekawy, taki wokół remisu - przyznał Kowalski. - Słomniczanka może miała trochę więcej z gry, ale remis jest sprawiedliwy. Na ciężkim boisku zawodnicy zostawili dużo zdrowia - powiedział Krzysztof Krok, trener Clepardii.
Początek należał do krakowian. W 8. minucie Nykiel znalazł się sam na sam z bramkarzem gospodarzy, ale strzelił prosto w niego. Niebawem napastnik Clepardii trafił do siatki - stało się to po wrzutce w pole karne, piłka spadła za stopera, a przed bramkarzem, a tam był właśnie Nykiel, który głową skierował ją do bramki. Idealną szansę miał jeszcze Ostrowski, ale Tatar obronił strzał.
Słomniczanie wyrównali w 30. minucie. Żak podał za obrońcę do Trzeciakiewicza, jego pierwsze uderzenie bramkarz odbił, ale pod nogi zawodnika gospodarzy, który tym razem minął go i strzelił do pustej. Pięć minut później mogło być 2-1, ale Zaranek zamiast próbować swojej szansy niepotrzebnie podawał do Trzeciakiewicza. W 40. minucie kontuzji doznał najlepszy do tej pory w zespole trenera Kowalskiego Zagrodzki, co osłabiło na pewno miejscowych.
Po przerwie Słomniczanka miała dwie wyborne okazje. W 70. minucie Trzeciakiewicz dostał bardzo dobrą piłkę między stopera i bramkarza, ale jego lob był minimalnie niecelny. Z kolei 12 minut później po wrzutce Sowuli obrońca Clepardii minął się z piłką, lecz stojący samotnie na 5. metrze Zaranek był tak zdekoncentrowany, że nie wykorzystał szansy.
Goście też parokrotnie byli bliscy powodzenia. Strzały Wacha z 25 m i będącego "sam sam" Nykiela obronił bramkarz Tatar, a uderzenie Kadłuczki z półobrotu trafiło w stojącego w bramce zawodnika miejscowych.
Krakowianie dopięli celu na 3 minuty przed końcem. Poszła akcja lewą stroną, piłka po wrzutce Skotnicznego przeszła nad bramkarzem na dalszy słupek skąd z 2-3 metrów Bosak wpakował ją do siatki. Mimo że czasu było już bardzo mało, Słomniczanka zdążyła wyrównać! W 89. minucie Kwiatkowski z wolnego spod linii bocznej wrzucił "jajo", Pituła po drodze musnął piłkę i ta wpadła do bramki.
Sokół Kocmyrzów - Clepardia Kraków 3-3 (2-1)
0-1 Wach 12
1-1 Wąs 23
2-1 Pater 40
3-1 Wąs 60
3-2 Kadłuczka 71 (karny)
3-3 Brandys 86
Sędziował Tomasz Dusik. Czerwona kartka: Wąs (niesportowe zachowanie).
SOKÓŁ: Szymski - Piątek, P. Kopyść, D. Kałkus - Sado, Kubka (75 Krzyżak) - Łach, Brak, M. Rudziński (75 O. Rudziński) - Wąs, Pater.
CLEPARDIA: Cieślik - Bosak, Miczek (46 Kadłuczka), Sieniawski, Gumula - Turczyn (46 Brandys), Wach, Gągol, Jaworski (46 Skotniczny) - Ostrowski, Nykiel (75 Kuczaj).
Mecze z udziałem Sokoła należą do najciekawszych w lidze, na pewno pada w nich najwięcej bramek. W tym sezonie, w 28 spotkaniach kocmyrzowian, łącznie już aż 134. Mecz z Clepardią był z tych, które zawyżają przeciętną. Goli mogło być w nim zresztą więcej. Najlepszej okazji, dla gospodarzy, nie wykorzystał Pater w 31. minucie. Jego strzał z karnego obronił Cieślik, obronił także dobitkę! Pater dobijał po raz drugi, ale piłka - uderzona głową - przeleciała nad bramką... Rzadki przypadek karnego z dwoma niecelnymi dobitkami...
- Chyba pierwszy raz zdarzyło się Paterowi, że nie wykorzystał karnego, a na dodatek jeszcze dwóch dobitek - mówi Zbigniew Kaczor, prezes Sokoła.
- Mecz był bardzo ładny do oglądania, dużo sytuacji, dużo bramek - twierdzi Krzysztof Krok, trener Clepardii. - W pierwszej połowie Sokół przeważał, tak było do 70. minuty, później chyba gospodarzom brakło sił, bo końcówka należała do nas. Biorąc pod uwagę sytuacje mecz był na remis i taki wynik uważam za sprawiedliwy. Do przerwy Miczek miał idealną okazję, ale z 6 metrów główkował obok słupka. W 45. minucie Ostrowski trafił w słupek. W drugiej połowie drużyna pokazała charakter dochodząc z 1-3 na 3-3. To już nasz szósty mecz w cyklu cotrzydniowym. Mamy w zespole większość młodzieżowców, to dla nich duże obciążenie, ale je wytrzymują, co znaczy, że jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu.
Końcówka należała do krakowian, ale w 90. minucie Sokół miał znakomitą szansę na zdobycie zwycięskiego gola. Pater uderzył z wolnego w poprzeczkę, a dobitka Łacha poszybowała nad bramką.
- Był to naprawdę bardzo fajny dla oka mecz, techniczny, z dużą ilością składnych akcji - komentuje prezes klubu z Kocmyrzowa, Zbigniew Kaczor. - Mieliśmy lepsze sytuacje niż Clepardia, bardziej klarowne. A graliśmy bez naszego najlepszego strzelca Zawrzykraja, który po ostatnim meczu jest kontuzjowany.
Jak padły bramki
0-1
Wach zagrał parę razy "klepę" z Ostrowskim, po czym dostał prostopadłe podanie i z 11 m strzelił w "okienko"
1-1
Wąs otrzymał prostopadłą piłkę, zamarkował w lewo i uderzył praktycznie do pustej bramki
2-1
Pater uderzył zza szesnastki precyzyjnie przy słupku
3-1
Wąs minął obrońcę i uderzył obok bramkarza po "długim", zmierzającą do siatki piłkę dobił Łach
3-2
Po wrzutce w pole karne Ostrowski przyjął piłkę, ta odbiła się i trafiła w rękę nabiegającego obrońcę Sokoła; karnego wykorzystał Kadłuczka
3-3
Kadłuczka strzelał zza narożnika pola karnego, ale wyszła z tego centra, którą głową na bramkę zamienił Brandys
Clepardia Kraków - Wieczysta Kraków 2-4 (0-3)
0-1 Podsiadły 10 (karny)
0-2 Lachowicz 20
0-3 Pytel 25
0-4 Lachowicz 52
1-4 Wojniak 66 (karny)
2-4 Wojniak 69 (karny)
Sędziował Wojciech Curyło. Mecz odbył się na boisku Wieczystej.
CLEPARDIA: Cieślik - Sieniawski, Miczek, Turek (65 Gągol), Gumula - Ostrowski (65 Jaworski), Wach, Kadłuczka (46 Skotniczny), Brandys (70 Szremski) - Nykiel, Wojniak.
WIECZYSTA: Szewczyk - Paliwoda, Fromont, Podsiadły, Bartosik - M. Liszka, Podlewski, Pytel (46 Majkut), Michno - Lachowicz (70 Ścigalski), Suchan (85 Mastyna).
- W zgodnej opinii obserwatorów, poziom meczu był rewelacyjny, szczególnie do przerwy - mówi Grzegorz Plata, trener Wieczystej. - Naprawdę rewelacja! Clepardia to najlepszy zespół z jakim graliśmy, z takim przeciwnikiem prowadzenie 4-0 to duże osiągnięcie. A mogło być nawet 5-0 gdyby Lachowicz i Suchan nie przesadzili w dogodnej sytuacji z podaniami - ty do mnie, ja do ciebie... Gdy prowadziliśmy 4-2 nasze zwycięstwo nie było ani przez chwilę zagrożone.
- W pierwszej połowie rywale byli bardziej agresywni, szybsi, napastnicy parę wiatraków nam zrobili - ocenia Krzysztof Krok, trener Clepardii. - A z kolei nasi obrońcy po poprzednich dobrych meczach chyba za bardzo uwierzyli, że są nie do przejścia. Graliśmy już czwarty mecz w cyklu co trzy dni, to też zrobiło swoje. W przerwie zawodnicy dostali porządny "ochrzan" i wyszli na drugą połowę z innym nastawieniem. Przy stanie 2-4, po dwóch karnych, powinien być... trzeci, bo zawodnik Wieczystej "wyciął" naszego w szesnastce. Pod koniec non stop z naszej strony szły wrzutki na pole karne rywali, ale ci całą drużyną wybijali piłki, a trener Plata się tym denerwował. Z tej naszej ofensywy nic jednak, poza dwoma sytuacjami, nie wynikło...
Jak padły bramki
0-1
Podsiadły skutecznie wykonał karnego za faul bramkarza Clepardii na Lachowiczu
0-2
W zamieszaniu jak powstało pod bramką Clepardii po strzale Suchana najlepiej zachował się Lachowicz, który doskoczył do piłki i strzelił pod brzuchem bramkarza
0-3
Pytel po prostopadłym podaniu wykorzystał sytuację "sam na sam", wcześniej były dwie "klepy" z Lachowiczem i Suchanem
0-4
Po akcji M. Liszki przez pół boiska Lachowicz wygrał stykową piłkę z bramkarzem i ze szpica wpakował ją do siatki
1-4
Wojniak z karnego za rękę Podlewskiego
2-4
Wojniak z karnego za rękę Podlewskiego
Zieleńczanka Zielonki - Clepardia Kraków 3-1 (2-1)
0-1 Turek 20
1-1 Kawa 35
2-1 Szumiec 43 (karny)
3-1 Szumiec 55
Sędziował Tomasz Żelazny.
ZIELEŃCZANKA: Szot - Bulak, Malec, Baran, Dragosz - Szumiec, Dobaj, Bujak (70 Słota), Dudek (80 Pająk) - Katarzyński, Kawa.
CLEPARDIA: Cieślik - Wójcik, Miczek, Turek, Turczyn (46 Szremski) - Ostrowski (70 Kuczaj), Wach, Brandys (75 Skotniczny), Gumula - Nykiel, Łataś.
- To był nasz najlepszy mecz w tej rundzie - mówi grający trener Zieleńczanki, Krzysztof Szumiec. - A zarazem wyczerpujący. Clepardia zagrała bardzo dobrze, naprawdę ciężko dziś było.
Szumiec wystąpił zresztą w roli głównej - zdobył dwa gole, a przy trzecim asystował.
Przez pierwsze 20 minut przeważała Zieleńczanka. Goście grali chaotycznie, mieli problem z konstruowaniem jakichkolwiek akcji. Pierwszego gola strzelili jednak krakowianie. W 20. minucie Turek uderzył z wolnego z ok. 20 m, mur w momencie strzału podskoczył i piłka przeszła dołem, wpadając do siatki przy słupku.
Od tego momentu Clepardia zaczęła grać lepiej, ale - dla odmiany - dwa gole zdobyli gospodarze. Wyrównanie padło po akcji Szumca, który poszedł z piłką do środka pola karnego, obrońcy gości za nim i wtedy nastąpiło podanie do nie obstawionego Kawy, który strzelił z 13 metrów w "krótki" róg. Tuż przerwą "Koniczynki" objęły prowadzenie. Kawa minął bramkarza i posłał loba w kierunku bramki, Gumula z Clepardii zagrał ręką i sędzia podyktował karnego. Szumiec takich sytuacji nie marnuje i do przerwy Zieleńczanka prowadziła 2-1.
Goście też mieli swoje okazje, przede wszystkim Miczek, który główkował w poprzeczkę oraz Nykiel, który będąc sam na sam z Szotem przegrał z nim pojedynek.
W II połowie Clepardia zaatakowała, ale trzeciego gola zdobyła Zieleńczanka. Bulak rzucił długą, 30-metrową, piłkę za plecy obrońców, a Szumiec uderzył z woleja w róg bramki. 3-1.
- Mieliśmy jeszcze trzy świetne okazje - mówi Szumiec. - Dwóch "setek" nie wykorzystał Kawa, a jednej Katarzyński.
Trener Clepardii, Krzysztof Krok, nie może się nadziwić jak to się stało, że jego podopieczni mając po przerwie mnóstwo okazji - nie zamienili choć jednej na bramkę.
- Byliśmy w drugiej połowie w posiadaniu piłki, mieliśmy przewagę, gospodarze tylko kontrowali. Przez 45 minut piłka chyba z 15-20 razy znalazła się w polu karnym Zieleńczanki, przeprowadziliśmy multum akcji, ale nasza skuteczność to prawdziwa katastrofa! Mógłbym wymienić kilkanaście sytuacji, z których mogliśmy zdobyć gola, ale nie ma to już teraz żadnego sensu...
Clepardia Kraków - Bieżanowianka Kraków 1-2 (1-1)
0-1 Łukawski 20
1-1 Brandys 38
1-2 Sosnowski 65 (karny)
Sędziował Paweł Piotr Nowak. Mecz na boisku Zwierzynieckiego.
CLEPARDIA: Mytych - Bosak, Miczek, Sieniawski (66 Turek), Wójcik (83 Jaworski) - Kadłuczka, Wach, Brandys, Kuczaj (75 Gągol) - Skotniczny (80 Turczyn), Nykiel.
BIEŻANOWIANKA: Banasik - Wiewióra, Bieda, Woźniak (46 Kukla), Spolitakiewicz - Moroński, Mac, Grochola, Boratyński - Łukawski (90 Czerw), Sosnowski (80 Kącki).
- Można powiedzieć, że przegraliśmy dziś z bramkarzem Bieżanowianki - stwierdził po meczu Krzysztof Krok, trener Clepardii. - Rywale oddali trzy celne strzały na naszą bramkę, zdobywając dwa gole. My natomiast mieliśmy mnóstwo okazji, ale tylko raz trafiliśmy do siatki. Na więcej nie pozwolił nam golkiper drużyny przeciwnej.
- Faktycznie, muszę pochwalić prezesa naszego klubu, który wybronił ze trzy "setki" - powiedział Tomasz Polak, nowy od kilkunastu dni trener drużyny z Bieżanowa.
Artur Banasik, bramkarz i zarazem prezes Bieżanowianki, w I połowie wygrał pojedynek sam na sam z Nykielem, obronił też piłkę zmierzającą w "okienko", a uderzoną przez tego zawodnika z wolnego. Po przerwie wyłapał "główkę" Miczka i strzał Kadłuczki z czystej pozycji.Gospodarze mieli jeszcze inne okazje. W I połowie Kadłuczka trafił w poprzeczkę, a Wach nawet poradził sobie z bramkarzem, ale zamiast strzelić do pustej bramki wcelował w stojącego 5 metrów przed nią obrońcę. W II połowie Nykiel w dobrej sytuacji strzeleckiej dwa razy... "obudził gawrony" na okolicznych drzewach.
- Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że na zwycięstwo nie zasłużyliśmy, ale wygraliśmy! - szczerze mówi Tomasz Polak, trener Bieżanowianki. - Mieliśmy niewątpliwie po raz kolejny szczęście, ale na szczęście trudno się obrażać. Myślę, że wygraliśmy także walką, walką i jeszcze raz walką. Nie tylko bramkarz, ale i cały zespół zasłużył na pochwały, zwłaszcza że bardzo dobrze wyszkolona technicznie drużyna Clepardii zrobiła na mnie duże wrażenie. Cieszę się, że odkąd zostałem trenerem frekwencja na treningach jest stuprocentowa. Widzę w oczach zawodników sportową złość, chęć gry i to jest dla mnie najważniejsze.
Jak padły gole?
0-1
Boratyński poszedł lewą stroną i wrzucił piłkę w pole karnego między dwóch obrońców, dokładnie do Łukawskiego, który uderzył celnie z powietrza
1-1
Clepardia przeprowadziła atak pozycyjny. Sieniawski podał do Nykiela, ten minął obrońcę i dograł do tyłu do Brandysa, który z 14 m trafił do siatki
1-2
Łukawski w polu karnym puścił piłkę przed siebie i został sfaulowany przez Sieniawskiego; jedenastkę wykorzystał Sosnowski
Czarni Staniątki - Clepardia Kraków 1-5 (0-2)
0-1 Nykiel 20
0-2 Kadłuczka 30
0-3 Wojniak 58
0-4 Brandys 68
0-5 Ostrowski 75
1-5 Drobniak 86
Sędziował Sebastian Krasny. Widzów 50.
CZARNI: Machlowski - Osielczak, Starowicz, Błachacz, Perdał - W. Klima (46 Maciaszek), Rożek, Gruszka (70 Jach), Sikora (66 R. Klima) - Gawlik, Łach (46 Drobniak).
CLEPARDIA: Mytych - Wójcik (46 Kuczaj), Miczek, Turek, Gumula - Ostrowski, Wach, Brandys (70 Gągol), Kadłuczka - Wojniak (75 Skotniczny), Nykiel (70 Łataś).
W pierwszych 20 minutach Czarni "siedli" na gościach, mieli ze trzy groźne akcje, ale krakowianie dobrze grali w defensywie i zachowali czyste konto. Gospodarze za mocno się odkryli i "dostali" dwa gole w ciągu 10 minut, po własnych błędach. Mogli do przerwy stracić jeszcze kolejne dwa, gdyby rywale wykorzystali swoje sytuacje bramkowe.
- Mecz ułożył się Clepardii doskonale, goście oddali w pierwszej połowie trzy strzały, zdobyli dwa gole. A po przerwie szybko padł trzeci gol po rogu i czwarty po strzale z dystansu. Po prostu trafili nas dziś i tyle - powiedział Piotr Gruszka, trener Czarnych.
- Jak już strzeliliśmy te dwie bramki, to gospodarze już później żadnej klarownej sytuacji nie mieli - mówi Krzysztof Krok, trener Clepardii. - To my prowadziliśmy grę, nastawialiśmy się na odbiór piłki w środku pola i kontry. Rywale mieli jakieś akcje, ale nie były one groźne. Dopiero pod koniec, przy stanie 5-1 dla nas, mogli zdobyć drugiego gola, ale ich zawodnik mając przed sobą pustą bramkę, strzelił wysoko nad poprzeczką.
- Mogliśmy wygrać dużo wyżej. Dwa razy sytuacji "sam na sam" nie wykorzystał Łataś, a po razie Nykiel, Brandys, Gągol i Kuczaj. Można powiedzieć, że mieliśmy dziś 50 procent skuteczności. Na pewno byliśmy drużyną lepiej ułożoną taktycznie - podsumował trener Krok.
Jak padły bramki
0-1
Po prostopadłym podaniu Wacha Nykiel uderzył celnie w "długi" róg z ok. 15 metrów
0-2
Po kolejnym prostopadłym podaniu Wacha Kadłuczka przymierzył z kilkunastu metrów po "krótkim" w "okno"
0-3
Po kornerze wybitą na 16. metr piłkę Wojniak uderzył z woleja, z półobrotu; futbolówka wpadła do siatki przy słupku
0-4
Goście przeprowadzili koronkową akcję prawą stroną; w końcowej fazie Wach podał do Brandysa, ten podciągnął i z 25 m posłał "bombę" przy słupku
0-5
Po dośrodkowaniu Nykiela z rogu Ostrowski efektownym "szczupakiem", pół metra nad ziemią, posłał piłkę, po rękach bramkarza, w "okienko"
1-5
Po akcji gospodarzy lewą stroną piłkę w pole karne zacentrował Błachacz, a Drobniak zdobył honorowego gola dla Czarnych
Clepardia Kraków 3-0 Hutnik II Kraków 15 maja
Clepardia Kraków - Płaszowianka Kraków 3-0 (1-0)
1-0 Wojniak 6
2-0 Łataś 70
3-0 Wach 88
Sędziował Bartłomiej Zaręba. Żółte kartki: Kadłuczka - A. Chróściel. Mecz na boisku SMS-u.
CLEPARDIA: Cieślik - Wójcik, Miczek, Turek, Gumula - Ostrowski (50 Skotniczny), Wach, Kadłuczka, Brandys (70 Kuczaj) - Wojniak, Nykiel (46 Łataś, 80 Gągol).
PŁASZOWIANKA: Pietrzyk - Pazdyk, Maciej Roda, Wajda, J. Roda (80 Kania) - Trojański, Szafraniec, Szmalec, Gawin (70 Proano Enriquez) - A. Chróściel, Flasiński (46 Kasprzyk).
Clepardia wyciągnęła wnioski z porażki z Płaszowianką w rundzie jesiennej. Wtedy trzy kontry rywali okazały się zabójcze. Dziś gospodarze (grający jednakowoż na wypożyczonym boisku) zmienili taktykę i to oni strzelili trzy gole. - W tamtym meczu oni nas kontrowali, teraz zagraliśmy spokojnie z tyłu i próbowaliśmy im zabierać piłkę - mówi Krzysztof Krok, trener Clepardii.
Pierwszy gol padł już w 6. minucie. Wojniak dostał piłkę do rogu szesnastki i uderzył celnie po "długim". Bramki pieczętujące sukces Clepardii zostały zdobyte w ostatnich 20 minutach, obie po prostopadłych podaniach, po których Łataś i Wach wychodzili sam na sam z bramkarzem.
- Mieliśmy dużo więcej okazji - mówi trener Krok. - Między innymi Łataś z pięciu metrów główkował w bramkarza, Nykiel trafił piłką w słupek, Wach nie wykorzystał szansy "sam na sam". Były też wyjścia 2 na 1 czy 3 na 2, ale zabrakło dogrania piłki. Płaszowianka właściwie nie stworzyła stuprocentowej sytuacji, miała dwa wolne pośrednie za... przekleństwa naszych zawodników, ale nic z tych okazji nie wyszło. Pod koniec jeszcze rywale oddali groźny strzał z 20 metrów.
- W pierwszej połowie mecz był całkowicie jednostronny, nie potrafiliśmy stworzyć żadnego zagrożenia w ataku, w obronie natomiast staraliśmy się nie dopuszczać rywali do pozycji strzeleckich. Ale jedną bramkę i tak straciliśmy - ocenia mecz Krzysztof Pazdyk, prezes i zarazem zawodnik Płaszowianki.
- Po przerwie było lepiej, ale tylko w pierwszym kwadransie - kontynuuje Krzysztof Pazyk. - Najpierw moje dośrodkowanie głową przedłużył Trojański, ale Gawin zamiast kopnąć z 5 metrów nogą niską piłkę próbował strzelać głową. Później jeszcze krosowe podanie Macieja Rody trafiło do stojącego w narożniku pola bramkowego Artura Chróściela, który uderzył piłkę nieczysto i szansa przepadła.
Krakus Swoszowice - Clepardia Kraków 1-1 (1-0)
1-0 Lewandowski 40
1-1 Gumula 83
Sędziował Paweł Piotr Nowak. Żółte kartki: Patyna, Guzik - Turek.
KRAKUS: Techmański - Guzik, Pabian, Gądek, Patyna (75 Janecki), Lewandowski (60 Rumian), Szczurek, Armatys (85 Szymski), Nowak (55 Kłaput), Wierzbicki, Gniadek.
CLEPARDIA: Cieślik - Gumula, Miczek, Turek, Sieniawski - Ostrowski, Kadłuczka (70 Skotniczny), Wach, Brandys - Wojniak, Kuczaj (65 Jaworski).
- Remis nie krzywdzi nikogo - uważa Stanisław Stachowicz, prezes Krakusa. - Oba zespoły prowadziły otwartą grę, sytuacje bramkowe mieli nasi rywale, mieliśmy i my.
Krzysztof Krok, trener Clepardii, był podobnego zdania. Dodał: - Krakus gra o życie, był więc trudnym przeciwnikiem. My z kolei byliśmy zmęczeni częstymi meczami.
W I połowie gospodarze mieli dwie dobre okazje po prostopadłych podaniach, ale dobrze interweniował bramkarz Clepardii. W 40. minucie bliscy powodzenia byli goście, ale Brandysowi zaplątała się piłka i miejscowi wyszli z błyskawiczną kontrą. W fazie finałowej tego szybkiego ataku Wierzbicki podał do Lewandowskiego, a ten strzelił do pustej bramki. 1-0 dla Krakusa do przerwy.
W II połowie Clepardia dążyła do wyrównania, ale długo nie potrafiła wykorzystać nadarzających się okazji. Mieli je Ostrowski, Brandys, Wojniak, Kuczaj... W końcu krakowianie dopięli celu. Lewą stroną poszedł z piłką Wojniak, "kiwnął" obrońcę i podał do nadbiegającego Gumuli, który strzelił z narożnika pola karnego - futbolówka, po rykoszecie, wpadła w "długi" róg bramki.
Clepardia Kraków - Pogoń Miechów 3-0 (1-0)
1-0 Brandys 19
2-0 Łataś 48
3-0 Wojniak 63 (karny)
Sędziowali Paweł Kostkiewicz oraz Tomasz Dusik i Tomasz Guzik. Żółta kartka: Wach (C). Widzów 50. Mecz odbył się na boisku Zwierzynieckiego, gdyż obiekt Clepardii znajduje się w remoncie.
CLEPARDIA: Cieślik - Wójcik (67 Ostrowski), Miczek, Turek, Gumula - Bosak, Wach, Brandys, Skotniczny (75 Kuczaj) - Wojniak (75 Turczyn), Łataś (55 Nykiel).
POGOŃ: Ł. Paczyński - Węglarz (78 Dąbrowski), Krupa, R. Dudziński, Czekaj - Kula, Kosałka (71 Janczyk), M. Dudziński, Kowalczyk (46 Owczarski) - Majewski, Górski (65 Żarnowiecki).
- Clepardia była od nas lepsza jeśli chodzi o organizację gry, ale wynik jest na pewno za wysoki - uważa Marcin Dudziński, grający trener Pogoni. - Rywale mieli ze cztery sytuacje, a zdobyli trzy gole. My zostawiliśmy na boisku sporo zdrowia, ale nie przełożyło się to na wynik...
Pierwsza połowa była w sumie wyrównana. Do momentu zdobycia prowadzenia groźniejsi w ofensywie byli krakowianie, ale później gra toczyła się pod lekkie dyktando gości. Czystych sytuacji bramkowych w tym okresie właściwie nie było. Bramka dla Clepardii padła po szybkiej kontrze Wojniaka, który z prawej strony dograł do środka do Brandysa, a ten mocnym uderzeniem z kilkunastu metrów pokonał Paczyńskiego. Błąd popełnili obrońcy Pogoni - zagranie było czytelne, a żaden nie ruszył się, by nie dopuścić do strzału.
Od tego momentu miechowianie wzięli się do roboty, w środku pola szło im nieźle, ale nijak nie potrafili "dobrać się" do bramki. Jedynym zagrożeniem dla golkipera Clepardii okazała się w 35. minucie główka Majewskiego, lecz zmierzającą pod poprzeczkę piłkę Cieślik wyłapał.
W ciągu 18 minut po przerwie gospodarze zdobyli dwa gole i było praktycznie po meczu. Najpierw Łataś dostał prostopadłe podanie i przelobował wychodzącego z bramki Paczyńskiego. Kwadrans później podobną piłkę otrzymał Nykiel, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem został przez niego sfaulowany. Jedenastkę pewnie wykonał Wojniak. W tzw. międzyczasie krakowianie zmarnowali jedną "stówę" (Łataś), a już prowadząc 3-0 kolejne dwie (Turczyn i Kuczaj).
Miechowianie też w końcu zaczęli stwarzać sytuacje bramkowe, ale skuteczność nie była ich atutem w niedzielnym meczu. Jednej okazji nie wykorzystał junior Żarnowiecki, który dostał podanie od M. Dudzińskiego nad obrońcami, wbiegł w pole karne, uderzył po "długim", ale trafił w słupek. W 77. minucie z kolei po rzucie rożnym Węglarz główkował w poprzeczkę.
- Graliśmy na pewno solidnie w defensywie - mówi Krzysztof Krok, trener Clepardii. - Niby odnieśliśmy spokojne zwycięstwo, ale przy stanie 3-0 niepotrzebnie w nasze poczynania wkradła się nonszalancja.
- Można przegrać, ale nie można przejść obok meczu - dyplomatycznie ocenił stopień zaangażowania niektórych zawodników trener Pogoni, Marcin Dudziński.




